sobota, 30 czerwca 2012
Rozdział I
Pewna 17-letnia czarodziejka z Kanady, zwana Konstancją mieszkała pod jednym dachem z rodzicami i dwiema siostrami - Teodozją i Małgorzatą. Wszystkie kobiety, oprócz ojca, były czarodziejkami.
Konstancję spotkało już wiele nietypowych przygód związanych z magią i światem czarów. Między innymi poznała świat aniołów i czarnoksiężników, a jej zwierzaczkiem domowym był wyjątkowo łagodny smok.
Pewnego dnia, Konstancja wracając ze szkoły ciemną ulicą, usłyszała wycie. Była czarodziejką, więc myślała, że nic złego się nie dzieje. Jednak po chwili usłyszała głośne kroki. Przestraszona, zatrzymała się. Rozejrzała się wkoło, jednak nie dostrzegła niczego niepokojącego. Spuściła głowę w dół i poszła dalej. Nagle, przed jej oczami przemknął jakiś zwierz. Przebiegł tak szybko, że nie była w stanie zobaczyć, co to jest. Przez chwilę pomyślała nawet, że na pewno ma jakieś zwidy. Była już blisko domu, więc szybkim krokiem, ruszyła w jego stronę. Drżącą ręką próbowała otworzyć drzwi, ale trzymając w ręku teczkę ze sprawdzianami , było jej jeszcze trudniej. Tym razem zwierz przebiegł tuż obok Konstancji i zahaczył o nią. Teczka ze sprawdzianami wypadła, a zapisane kartki rozsypały się po ulicy. Niespodziewanie nieznajomy zbliżył się do dziewczyny. Mogła mu się bliżej przyjrzeć i zorientować się, że był to wilkołak. Konstancja przestraszyła się, ale po chwili dziwak zamienił się w przystojnego chłopaka.
- Przepraszam, nie chciałem - tłumaczył się wilkołak, patrząc Konstancji głęboko w oczy.
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jak masz na imię?- spytał nieśmiało chłopak.
- Konstancja, a ty?- nastolatka pozbierała sprawdziany i wstała.
- Fabian. Wiem, że widziałaś mnie pod postacią wilkołaka, ale nie musisz się mnie bać, bo...- w tym momencie Konstancja przerwała mu wypowiedź.
- Spokojnie, ja też jestem nienormalna. Oczywiście nie w tym dziwnym sensie.
Fabian i Konstancja wybuchnęli śmiechem.
- Kim jestem…?- ruszyła powolnym krokiem w stronę domu- Jestem czarodziejką. Zresztą cała moja rodzina jest związana ze światem magii. Tylko ojciec nie ma mocy.
-Aha, czyli jesteś przyzwyczajona do takich niecodziennych wydarzeń?- uspokoił się Fabian.
- Z wilkołakami akurat nigdy wcześniej nie miałam nic wspólnego -uśmiechnęła się Konstancja.
- Masz jutro czas?-spytał Fabian.
- Dlaczego pytasz ?
-Moglibyśmy pójść gdzieś na herbatę …- nieśmiało zaproponował chłopak.
- Z chęcią się gdzieś z tobą wybiorę - oznajmiła czarodziejka.
-A szkoła? Nie chodzisz do szkoły?-zdziwił się wilkołak.
-Nie chodzę do zwykłej szkoły. Edukację kontynuuję na uczelni czarodziei. Zajęcia na niej rozpoczynają się o 16.00, a kończą o 23.30.
-Czyli dlatego spotkałem cię tu tak późno?-uśmiechnął się Fabian.
-Dokładnie – odpowiedziała Konstancja i tajemniczo się uśmiechnęła.
Niespodziewanie miłą rozmowę przerwał telefon do czarodziejki. Dziewczyna odpowiadała tylko "Tak", "Mhm", "No" , "Już". Wiedziała, że musi już kończyć, dlatego rzuciła w stronę Fabiana :
- To co , jutro o 13.00 "Pod Wieżą" ?
-Taa, tak. -zająkał się zdziwiony nagłym obrotem sprawy Fabian.
- Zatem do jutra! - czarodziejka przytuliła na pożegnanie wilkołaka, machnęła różdżką i zniknęła.
Fabian stał jeszcze dłuższą chwilę i próbował zrozumieć, co się stało, że Konstancja tak szybko zniknęła. Następnie upewniwszy się, że nikogo nie ma w pobliżu znów zamienił się w wilkołaka i pomknął gdzieś daleko.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)